Psychologia człowieka, psychologia…

Dlaczego boimy się psychicznie chorych?
T#64851
Facebook
tatadilera poziom 3 Administrator 
#471195 25.02.2010 10:48:42
Dlaczego boimy się psychicznie chorych? Odpowiedz z cytatem Zmień/Usuń ten post Usuń ten post Zobacz IP autora
Z doc. dr hab. n. med. Joanną Meder - dyrektorem ds. lecznictwa Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie
rozmawia Joanna Chatizow

Wciąż boimy się osób chorych psychicznie - tak jak wszystkiego, czego nie potrafimy zrozumieć. Zwłaszcza schizofrenicy budzą irracjonalny społeczny lęk. Dlaczego tak się dzieje?

Chciałabym zacząć od zwrócenia uwagi na samo nazewnictwo - nie mówmy "schizofrenik"- to uderza w godność człowieka. My lekarze staramy się mówić "osoba chorująca na schizofrenię", tak jak nie mówimy "cukrzyk" na osobę z cukrzycą. Chorzy cierpiący na tę chorobę zbyt często spotykają się z nietolerancją, brakiem zaufania, naznaczeniem, a zwykle są to osoby o nadmiernej wrażliwości, zwłaszcza na swoim punkcie. Stereotypy, które społecznie funkcjonują, określają tych ludzi jako agresywnych, mogących wyrządzić krzywdę, zachować się niezrozumiale. Jest to bardzo krzywdzące, ponieważ badania wykazały, że chorzy ci - zwłaszcza którzy się leczą - są zdecydowanie spokojniejsi i mniej agresywni niż większość zdrowych osób.
Generalnie jako społeczeństwo niewiele wiemy o tej chorobie - postrzegamy ją jako bardzo groźną, niemalże stanowiącą wyrok dla chorego, ale też i dla całej jego rodziny. Uciekamy więc jak najdalej nie tylko od takich osób, ale także od wszelkiej wiedzy na ich temat. To bardzo charakterystyczne myślenie - jeśli mnie coś nie dotyczy, nie ja jestem chory, to po co mam się w ten problem zagłębiać. Niestety takie chowanie głowy w piasek nie zmieni faktu, że na schizofrenię choruje jeden procent populacji, i że choroba ta może dotknąć każdego z nas. Nigdy nie wiadomo, kto i kiedy na nią zachoruje. Najczęściej chorują młodzi ludzie: mężczyźni w wieku 24-28 lat, kobiety 2-3 lata później. Początek choroby jest również wielkim dramatem dla rodziny osoby po raz pierwszy hospitalizowanej, ponieważ sam chory otoczony jest opieką medyczną, otrzymuje wszechstronne wsparcie. Osoby mu bliskie najczęściej zostają same ze swoim bólem, lękiem, często z wyrzutami sumienia, że umieścili w szpitalu syna lub córkę. Stąd też od kilku lat staramy się, aby już w tym pierwszym etapie leczenia rodzina skorzystała z pomocy psychoterapeutycznej.

Jak ta choroba się zaczyna? Co powinno nas zaniepokoić w zachowaniu naszych bliskich i kiedy zwrócić się o pomoc do specjalisty?
Każda osoba choruje indywidualnie, ale warto podać pewne symptomy, na które należy zwrócić uwagę, jeśli ktoś w naszym najbliższym otoczeniu zachowuje się w sposób odbiegający od swojego typowego sposobu funkcjonowania. Jeśli zauważymy, że ktoś bliski przeżywa załamanie, staje się inny niż dotychczas, np. z osoby bardzo towarzyskiej zmienia się w zamkniętego w sobie samotnika, przestaje sobie radzić z sytuacjami, w których dotychczas normalnie funkcjonował, staje się niespokojny, nadwrażliwy, nieprzewidywalny - trzeba zastanowić się, czy nie należy zasięgnąć pomocy specjalisty.
Psychoza narasta najczęściej przez kilka, kilkanaście dni. Chory nie ma zupełnie poczucia choroby, a jedynie nasilające się poczucie zagrożenia - wydaje mu się, że wszyscy są przeciwko niemu - podsłuchują go, obserwują, zatruwają jedzenie. Krąg ludzi życzliwych i próbujących zrozumieć chorego zaczyna się szybko kurczyć, zwłaszcza w sytuacji powtarzających się, niezrozumiałych zarzutów. Wreszcie nawet najbliżsi, zaczynają sugerować konieczność wizyty u lekarza. Chory nagle czuje się osaczony, każda uwaga o ewentualnej chorobie potwierdza jego uczucie wyobcowania, uważa, że widzi więcej niż inni, dostrzega zagrożenie, z którego inni nie zdają sobie sprawy i tym bardziej się w owym zagrożeniu utwierdza. Wreszcie dochodzi do tego, że najbliżsi wzywają karetkę, chory zostaje w szpitalu, a za drzwiami pozostaje zrozpaczona rodzina, często z ogromnym poczuciem winy, że zdecydowała się na tak drastyczny krok. W szpitalu natomiast, pacjent zostaje poddany leczeniu farmakologicznemu, które dość szybko usuwa objawy psychotyczne, co paradoksalnie wcale nie stanowi ulgi dla chorego. W głowie, w której dotychczas bardzo wiele się działo - wciąż odzywały się głosy, następowały przemyślenia, natłok i gonitwa myśli, lęki - zapada nagle głęboka cisza. Jest to niebezpieczny moment, ponieważ cisza ta jest bardzo trudna do zniesienia, a ponadto dochodzi świadomość choroby i izolacji w szpitalu psychiatrycznym. W tym czasie notuje się największą liczbę prób samobójczych. Wówczas też dochodzi do pewnej społecznej izolacji - na ogół znajomi, sąsiedzi, nawet przyjaciele, nie bardzo wiedzą, jak się zachować i najczęściej po prostu unikają kontaktów z taką osobą. Jeśli ktoś przejdzie zawał, wszyscy starają się mu pomóc, pytają, czy czegoś nie potrzebuje. W przypadku choroby psychicznej, najczęściej następuje pewnego rodzaju odrzucenie. Problem więc zaczyna być jeszcze bardziej bolesny, a chory zepchnięty na margines, odizolowany i zostawiony samemu sobie zaczyna rozważać najgorsze rozwiązanie. Dlatego też, właśnie ten moment jest szczególnie niebezpieczny i ważny w terapii schizofrenii. Należy więc zwrócić szczególną uwagę na pomoc choremu w powrocie do codzienności.
Niezmiernie istotna jest również edukacja społeczna w tym zakresie. Środowisko psychiatryczne stara się od lat przełamywać pewne stereotypy, uczyć prawidłowych zachowań, minimalizować lęk przed kontaktem z chorymi psychicznie, a tym samym zmniejszać ich marginalizację i odrzucenie. Należy zdać sobie sprawę, że każdy z nas jest potencjalnie zagrożony chorobą psychiczną, jak zresztą każdą inna chorobą, w związku z tym należy jak najwięcej wiedzieć na ten temat, a przede wszystkim pamiętać, żeby podać rękę tym, których ten problem bezpośrednio dotknął.

Hospitalizacja prędzej czy później się kończy. W jaki sposób przebiega dalsza terapia osób chorujących na schizofrenię? Co dzieje się z chorym po wypisaniu ze szpitala? Najgorsze co może się zdarzyć, to zostawienie wówczas pacjenta samemu sobie, bez żadnych wytycznych, wskazówek, co robić dalej i jak wrócić do normalnego życia. Niezmiernie ważna jest długofalowa współpraca, edukacja i rehabilitacja takich osób. Uświadomienie konieczności współpracy z lekarzem, brania leków minimalizujących możliwość nawrotu choroby i psychoterapii uczącej żyć ze swoją chorobą.
To szalenie istotne, aby zmotywować pacjenta by był partnerem w leczeniu. Nie dobrym uczniem, który łyka zieloną tabletkę na noc, a dwie różowe na dzień. Partnerstwo polega na współpracy, wspólnym leczeniu, ale i zapobieganiu nawrotom choroby.
Pacjent musi nauczyć się sam rozpoznawać najwcześniejsze, nieprawidłowe objawy i umieć sobie z nimi radzić. Powinien wiedzieć, co w takim przypadku zrobić i gdzie od razu się zgłosić. Tylko wówczas jest szansa, aby przy kolejnym epizodzie uniknąć hospitalizacji, a poprzestać jedynie na leczeniu ambulatoryjnym, umożliwiającym normalne funkcjonowanie społeczne. Choroba psychiczna to nie jest wyrok. U 20-25 proc. pacjentów nie występuje jej nawrót. Jeśli chory podejmie leczenie, będzie skrupulatnie zażywał leki (to absolutna konieczność), podda się psychoterapii, będzie współpracował z lekarzem - zyskuje szansę na pełny powrót do zdrowia.
Staramy się udostępnić pacjentom różnorodne możliwości rehabilitacji - każdy człowiek jest inny i innej potrzebuje drogi, aby powrócić do zdrowia. Jednym potrzebny jest oddział dzienny, innym grupa wsparcia we własnym środowisku i szybki powrót do pracy. Globalnie w skali kraju niezbędne jest stworzenie jak największej ilości hosteli i mieszkań chronionych, umożliwiających powolny powrót do samodzielnego życia, otwartych ośrodków pomocy, do których można przyjść w momencie gorszego samopoczucia, bez konieczności przechodzenia wszelkich procedur rejestracyjnych.

Czy edukacja społeczna poprzez różnego rodzaju akcje edukacyjne skierowane do szerszego odbiorcy - np. Schizofrenia - Otwórzcie Drzwi - przynoszą wymierny skutek? Staramy się w czasie tego typu akcji przybliżać społeczeństwu sam problem choroby, przez co przeciwdziałać stygmatyzacji chorych. Ogromne wrażenie robi zawsze pokazywanie twórczości tych osób, które często właśnie przez swoją chorobę są bardziej uwrażliwione na sztukę i potrafią w ogromnie ekspresyjny sposób przekazać własne emocje. Chorzy ci piszą piękne wiersze, opowiadania, malują, tkają gobeliny, są prawdziwymi artystami, dla których sztuka stała się terapią. To wszystko ma za zadanie uświadomienie społeczeństwu, że chorzy ci mają takie samo prawo do funkcjonowania, że są tacy sami jak inni, a przede wszystkim, że choroba nie wyklucza ich z normalnego życia. Staramy się wpłynąć na środowiska opiniotwórcze - kościół, szkołę - aby potrafiły umiejętnie zareagować na zauważony problem psychiczny u osób, które właśnie tam zwracają się po pomoc. Uczymy potencjalnych pracodawców odpowiedniego podejścia do pracowników mających problemy psychiczne, przełamywania stereotypów mówiących m. in., że taka osoba jest nieprzewidywalna, czy niesumienna - ponieważ na ogół jest właśnie odwrotnie.
A co najważniejsze, próbujemy nauczyć samych pacjentów panowania i kierowania swoją chorobą, nie poddawania się jej, po to, aby mogli świadomie i bez lęku funkcjonować na wszystkich płaszczyznach społecznych.
Dlaczego boimy się psychicznie chorych?
T#64851
Facebook
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · TestHub.pl · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!