Psychologia człowieka, psychologia…

Jak żyć z MD-kiem?
T#64857
Facebook
tatadilera poziom 3 Administrator 
#471211 25.02.2010 10:52:44
Dariusz Wasilewski

MD jest popularnym, skrótowym określeniem zaburzenia afektywnego dwubiegunowego. Inne określenia to choroba afektywna dwubiegunowa, psychoza maniakalno-depresyjna, cyklofrenia. Choroba znana od zarania dziejów, tak jak znane są człowiekowi okresy wzlotów i upadków, stany euforii i melancholii, chwile, kiedy wydaje się nam, że możemy przenosić góry albo pogrążamy się w czeluściach Tartaru, kiedy jesteśmy "raz na wozie, raz pod wozem".

Każdy człowiek zna takie emocje. Każdemu zdarzało się serdecznie śmiać i popłakiwać z cicha. Zaburzenia dwubiegunowe powodują przeżywanie takich stanów ze zwielokrotnioną siłą. O ile jednak okresy dobrego samopoczucia lub smutku u osób zdrowych są zwykle związane z jakimiś wydarzeniami, to u osoby z zaburzeniami dwubiegunowymi pojawiają się często bez przyczyny. Wzloty, czyli górki nazywają się manią, a upadki czyli dołki � depresją. Stan maniakalny jest zatem okresem niczym nie uzasadnionego dobrego samopoczucia, w którym człowiek dokonuje czynów, które mogą zniszczyć jego dotychczasowe osiągnięcia, zamienić życie rodzinne w koszmar. Gdy taki stan mija, chory zaczyna krytycznie patrzeć na to czego dokonał, rozgląda się po zgliszczach, liczy pieniądze, które przehulał, uświadamia sobie, że interesy, które prowadził są pozbawione sensu, że rozstał się z osobą, którą kochał a przygodnie spotykane partnerki lub partnerzy wcale nie są tacy interesujący. Bilans wydaje się fatalny, może pojawić się silne przygnębienie, myśl, żeby zakończyć życie, bo być może nie da się odbudować zniszczeń. Zaburzenia dwubiegunowe uwidaczniają jak skrajne mogą być przeżycia człowieka, jak szalone. Pokazują, że spektrum ludzkich emocji nie zna granic. Starają się z nimi mierzyć sami pacjenci, lekarze, cała służba
zdrowia, a także rodzina i najbliżsi przyjaciele. I o tym gronie warto powiedzieć, bo cierpienie, które niesie ze sobą ta ciężka choroba, dotyczy w dużym stopniu ich, zwłaszcza rodziny, która jest skazana na stałe przebywanie z chorym i znoszenie jego maniakalnych, niezrównoważonych pomysłów oraz depresyjnych zjazdów w otchłań ciemności. Jak żyć z MD-kiem ? - to pytanie, które rodziny stawiają sobie, lekarzom, swoim bliskim, znajomym. Jak zapobiec niekontrolowanym zdarzeniom w manii � rozdawaniu lekką ręką budżetu domowego, snuciu kompletnie nierealnych planów, nadużywaniu alkoholu i narkotyków, pokazywaniu się z coraz to nowymi zdobyczami seksualnymi i jak wytłumaczyć sobie, że są one przede wszystkim wynikiem choroby. Jak nakłonić swojego bliskiego do leczenia, kiedy jest on całkowicie bezkrytyczny wobec choroby? A na propozycję leczenia reaguje złością, agresją słowną lub nawet czynną. Pomoc i porady lekarzy w tym momencie nie na wiele się zdają. Prawo też nie pomaga, bo definiuje sytuacje jednoznacznie � nie można pacjenta leczyć bez jego zgody dopóki nie zagraża sobie lub innym. A pacjenci hulający i flirtujący na potęgę, szastający pieniędzmi w końcu nikomu bezpośrednio nie zagrażają. Narażony jest jedynie spokój i stabilność rodziny. Tak więc hulaj dusza piekła nie ma, wolnoć Tomku w swoim domku, a wy wszyscy mi możecie...
Jak z kolei zapobiec depresyjnym nastrojom, niczym nie uzasadnionym smutkom, brakowi energii u człowieka, który był pełen pasji? Jak przeciwdziałać poczuciu beznadziejności, niechęci do bliskich i całego świata, poczuciu winy i małej wartości, myślom o śmierci? Chory na MD nie zawsze się chce leczyć, a zwłaszcza u psychiatry, bo ten zajmuje się tylko wariatami, a ja przecież wariatem nie jestem. Prawo też nie za bardzo pomaga, bo nie można leczyć wbrew woli dopóki nie ma bezpośredniego zagrożenia życia. Często słyszy się od rodzin pacjentów głosy zniechęcenia, bezsilności w walce o bliską osobę.
Zbiurokratyzowane państwo, niewydolność służby zdrowia, długie oczekiwanie na przyjęcie do lekarza, niekompetencja niektórych lekarzy a często brak do nich dostępu � to wszystko rodzi ogromne frustracje. Tylko czy można zostawić człowieka, który, gdy jest zdrowy, jest cudownym partnerem, rodzicem, bardzo opiekuńczym człowiekiem, wspaniałym kompanem i fachowym pracownikiem? I kochaną osobą. Czy są jakieś sprawdzone sposoby jak rodzina może zmierzyć się z tą chorobą? Są, nie jesteśmy tak zupełnie wobec niej bezradni. Najważniejsza zasada, to zrobić tyle, na ile nas stać, ile jest to możliwe i nie obwiniać się o to, że nie udało się zrobić nic więcej. Przede wszystkim należy zdobyć jak najwięcej rzetelnych, a nie przypadkowych, informacji na temat tej choroby. Uchroni to między innymi przed niezręcznymi lub głupimi radami i nakłanianiem do aktywności chorych z depresją oraz agresywnymi lub lękowymi zachowaniami
w stosunku do tych samych chorych w manii. Należy pamiętać, że choroba afektywna dwubiegunowa musi być leczona przez psychiatrę i pacjent, często przez wiele lat, będzie musiał przyjmować leki. Trzeba starać się znaleźć lekarza, który wzbudzi zaufanie i pilnować, żeby pacjent regularnie zgłaszał się na wizyty i regularnie przyjmował leki. Warto pamiętać, że choroba ma przebieg nawrotowy, i starać się poznać jakie czynniki mogą zwiększać ryzyko nawrotu. Pacjent oczywiście może nie chcieć się leczyć, należy spróbować zrozumieć co się za tym kryje - czy bezkrytycyzm i brak poczucia choroby, czy trudność w podjęciu decyzji i zmobilizowaniu się do pójścia na konsultację, czy lęk przed przypięciem łatki �wariata�. Trzeba próbować o tym spokojnie z chorym porozmawiać, namówić go na leczenie - to jest obowiązek rodziny, czasem trzeba podjąć decyzję za pacjenta (w depresji podjęcie każdej decyzji może być niewyobrażalnie trudne). Dużym problemem jest, jeśli relacje w rodzinie są złe, kiedy mało się ze sobą rozmawia, a jeśli już, to słowa są pełne pretensji i żalu. Czasem to choroba - jej nieprzewidywalność, destrukcyjny wpływ na życie rodzinne, społeczne, zawodowe - rzuca cień na stosunki w rodzinie. Jeśli trudno jest przekonać chorego by poszedł na konsultację, warto zwrócić się do kogoś, kto ma u niego poważanie, albo zapytać o radę psychiatrę.
Do psychiatry czy psychologa warto pójść zawsze, nie tylko po to żeby poradzić się w sprawie bliskiego, ale również po to, żeby pomóc sobie w sytuacji, kiedy ma się już dość, kiedy trudno sobie poradzić z frustracją, własną złością, agresją, żalem, niecierpliwością. Bo przecież chciałoby się pożyć przyjemnie, lekko, stabilnie, chciałoby się móc liczyć na swojego męża, żonę, rodzica, syna, córkę, brata, siostrę, ale choroba na to nie pozwala. I wówczas, kiedy pojawia się tyle przykrych myśli, negatywnych uczuć dobrze jest z kimś pogadać - a z przyjacielem nie zawsze się udaje, bo on sam może być wobec takiego problemu bezradny. I jeszcze jedno. Nie można tracić wiary w wyleczenie, ponieważ choroba, mimo, iż ciężka, przy odpowiednim postępowaniu terapeutycznym nie jest wyrokiem i pozwala na normalne życie. Ważne, aby wszyscy zainteresowani - osoba chora, lekarze oraz rodzina ze sobą współpracowali, grali w jednej drużynie.
Jak żyć z MD-kiem?
T#64857
Facebook
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · TestHub.pl · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!